Czy jest etyka w biznesie?

Etyka w biznesie

Etyka w biznesie

Jako trener i coach mam w swojej biblioteczce mnóstwo literatury dotyczącej sprzedaży i rozwoju osobistego. Ostatnio przeglądając książki znanej i powszechnie szanowanej osobistości ze świata sprzedaży, moją uwagę przykuł jeden z podpunktów na tylnej okładce, podsumowujący dlaczego warto ją przeczytać.

Ze zdumieniem przeczytałam zdanie:

„sposób na ZMUSZENIE wahającego się lub niepewnego nabywcy do podjęcia decyzji o kupnie produktu”…

przeczytałam jeszcze raz, nie dowierzając temu co czytam.
Zmuszanie??? Nie znajduję żadnej dziedziny czy obszaru naszego życia, aby to słowo gdziekolwiek pasowało.
W sprzedaży również.

Może etyczniej byłoby dać klientowi czas do zastanowienia się, a widząc jego wątpliwości zadać pytanie „co jeszcze chciałby pan/i wiedzieć, jakich dodatkowych informacji mógłbym udzielić, aby podjął pan decyzję?” , „co dla pana/i jest najważniejsze w tym produkcie/usłudze?”.

A może ja jestem z innej planety, skoro zdanie Klienta jest dla mnie ważne…
Sprzedaż to: ludzie, relacje, zaufanie, empatia, rzetelność, potrzeby i korzyści, a nie manipulacyjne techniki, metody i perswazje.
Czy zmanipulowany lub zmuszony klient do mnie wróci?, czy poleci moje manipulacje innym? Troszeczkę wątpię.

Przed każdym swoim szkoleniem uczciwie i szczerze uprzedzam, że jeśli ktoś szuka „cudownych technik” oraz jak zmanipulować podświadomość klienta, to na moich szkoleniach takiej wiedzy nie znajdzie.

Pozytywną stronę jaką dostrzegam to wzrost świadomości coraz większej ilości osób będących nabywcami i fakt, iż są coraz bardziej odporni na manipulacje, tanie chwyty i mierne techniki.

Prym w nieetycznych zachowaniach wiodą koncerny, potężne firmy sektora telekomunikacyjnego i finansowego.
Na mnie, zapewne nowo poznane techniki na „cudownym szkoleniu” próbowała wypróbować pani dzwoniąca z call center znanej firmy telekomunikacyjnej: postanowiłam z zaciekawieniem z perspektywy trenera wysłuchać w jaki sposób przedstawia swoją ofertę. Podczas całej około 6 minutowej rozmowy, miałam tylko szansę potwierdzić, że ja to ja, a pani jak sądzę, celowo nie dopuszczając mnie do głosu coraz bardziej angażowała się, słysząc pokornego słuchacza (czyli mnie) mówiła, mówiła i coraz bardziej udowadniała argumentami jaka to będę nieodpowiedzialna, lekkomyślna, nielogiczna i właściwie trochę głupiutka, jeśli nie skorzystam z tego co oferuje.

Ale prawdziwa wisienka była na końcu: ja nie powiedziałam ani jednego słowa, nawet nie potaknęłam, słuchając zalewu (miernych) informacji, a w finale usłyszałam: „czy mam przesłać nasz produkt na adres pani firmy, czy domowy”? Zdębiałam…z niedowierzania i ze zniesmaczenia.
Krótko podsumowałam naszą rozmową i zapytałam czy ma świadomość, że wiele osób da się namówić pomimo, że nie będzie potrzebowało tego produktu i równie wielu z nich nie będzie w stanie go spłacać…pani zamilkła, a po chwili rozłączyła się…
Przykre jest to, że takich praktyk uczy się młodych ludzi, dla których praca w call center jest często pierwszą w życiu. I już na starcie pokazuje się im jak należy postępować z klientami, z ludźmi.

Uczy się ich że sprzedaż to wciskanie, nakłanianie i walka, bo od zrealizowanego budżetu, od długości rozmów telefonicznych, zależy ich premia..i utrzymanie pracy…a przecież na ich miejsce jest mnóstwo chętnych.
Czy jest etyka w biznesie?
Mimo wszystko na szczęście częściej jest;-)

Facebook